Lustracyjny czeski film

Niedawno padł wyrok oczyszczający magnata przemysłowego i czeskiego ministra finansów Andreja Babisa z podejrzeń o współpracę z komunistycznym aparatem opresji. Wydawałoby się że tym samym długi spór o przeszłość tego kontrowersyjnego polityka został rozwiązany. Nic podobnego – dowodzi w ciekawym komentarzu czeski tygodnik Echo.

Dlatego warto interesować się Babišem?

Jeśli przejawiamy minimum zainteresowania tym, co się dzieje za granicami, a szczególnie za naszą południową granicą, nazwisko Andrej Babiš nie powinno nam być obce. I to nie dlatego że ten czeski minister finansów słowackiego pochodzenia sądził się z polskim Orlenem. Kombinując role polityka, niezwykle wpływowego przemysłowca i właściciela poczytnych tytułów stanowi kwintesencję konfliktu interesów. W dobie wyczerpywania się tradycyjnych partii politycznych i ustalonego podziału na lewicę i prawicę, nie tylko wpisuje się on w przemiany europejskiej polityki, ale je współtworzy. Dokonawszy ze swym ruchem ANO trzęsienia ziemi na czeskiej scenie politycznej, pozostaje – obok prezydenta Zemana – jej najpopularniejszą twarzą i wielu widzi go w roli premiera.

Cienie przeszłości

Niezłożenie negatywnego oświadczenia lustracyjnego kładło się cieniem na Andreja Babiša już od pewnego czasu. Od kiedy wszedł do wielkiej polityki w roku 2011, wypominano mu rzekomą współprace z czechosłowacką służbą bezpieczeństwa StB pod pseudonimem Bureš. Babiš nie jest bowiem cudownym dzieckiem wschodnioeuropejskiego kapitalizmu, ale prominentem czasów sprzed 1989, który na transformacji ustrojowej zyskał dzięki swojej ówczesnej uprzywilejowanej pozycji. Handel zagraniczny był domeną niewielu, a Babiš – wraz ze swym ojcem – miał szczęście zaliczać się do wybranych. Kontakty handlowe z zagranicą były też naturalnie w sferze zainteresowania służb bezpieczeństwa, a współpraca z przebywającym często za granicą reżimowym handlowcem byłaby spójnym elementem układanki.

Andrej Babiš - źródło Anobudelip.cz
Andrej Babiš – źródło Anobudelip.cz

Lustracyjna przeszkoda

Po uzyskaniu kontroli nad przedsiębiorstwem Agrofert w dość niejasnych okolicznościach, Babiš rozpoczyna swój zwycięski pochód do grona największych bogaczy w kraju. Kwestia lustracji nie przysparzała mu problemów, aż do momentu wejścia do polityki. Według obowiązującego do niedawna prawa, kandydat na ministra powinien złożyć negatywne oświadczenie lustracyjne, ale po wyborach w 2013, w których ruch ANO zupełnie zmienił konfigurację sił na scenie, prezydent Zeman oświadczył, że zakon lustracyjny stracił rację bytu i on sam nie widzi przeszkód w nominacji przedsiębiorczego Słowaka do rządu.

Niedługo później dokonano zresztą zmiany prawa i w myśl nowych przepisów ministrowie już nie muszą się legitymować żadnym oświadczeniem. Tym samym właścicielowi holdingu Agrofert – oraz świeżo upieczonemu nabywcy dwóch największych dzienników – usunięto kłody spod nóg.

Symboliczne zwycięstwo

Tę serię triumfów pozostało już tylko uwieńczyć zwycięstwem symbolicznym, które zostało obwieszczone na końcu czerwca. Rejonowy sąd w Bratysławie potwierdził werdykt sądu pierwszej instancji, według którego nazwisko ministra finansów znajduje się w teczkach ministra finansów bezzasadnie. Wraz ze wspomnianą zmianą prawa można by to potraktować jako kropkę nad i, gdyby nie szczególny sposób postępowania sądu.

Wiarygodność esbeków

Funkcjonariusze StB to najzwyklejsza banda fałszerzy urzędowych dokumentów. Chcieli dostawać premie albo przynajmniej mieć święty spokój od swych przełożonych, a więc rejestrowali, każdego kto im przyszedł do głowy bez wiedzy głównego zainteresowanego” komentuje z przekąsem wyrok sądu Tomas Pergler z tygodnika Echo. Następnie wylicza niektóre spośród bezliku znajdujących się w aktach Babiša faktów, do których – logicznie rzecz biorąc w świetle wyroku – również nie doszło. I tak nie doszło do szeregu spotkań z agentami StB czy do donoszenia na pracowników firmy Petrimex, nie omawiano też zagranicznych podróży, a uwaga o wiarygodnych źródłach przy jednym z zapisów jest pozbawiona wagi. Wszystkie te starannie zbierane informacje w posiadaniu zdyscyplinowanych służb bezpieczeństwa unieważniają wypowiedzi ich niegdysiejszych funkcjonariuszy, którzy dziś poddają w wątpliwość wiarygodność dokumentów StB.

Idąc tym tokiem myślenia – kontynuuje zjadliwie redaktor Pergel – historycy muszą być w rozpaczy. Bo oto słowacki sąd obala podstawy ich metodologii, czyli wagę pisemnych dokumentów aparatu państwowego. Od dzisiaj prawdą jest ich nowa interpretacja formułowana przez ich dawnych autorów w dodatku w bardzo szczególnych politycznych okolicznościach. Co dalej? – zastanawia się autor – powinniśmy rewidować archiwum Gestapo czy też policji politycznej w czasów monarchii?

Logo ANO - źródło Anobudelip.cz
Logo ANO – źródło Anobudelip.cz

Czesi ślepi na konflikt interesów

Jak donosi czeskie radio, słowacki odpowiednik IPN-u zapowiada odwołanie się od wyroku. Niezależnie od tego, jak skończy się ta zupełnie symboliczna bitwa, jedno jest pewne – słowacki oligarcha Babiš zadomowił się na dobre na najwyższych piętrach czeskiej polityki, a jego apetyt rośnie w miarę jedzenia. Biorąc pod uwagę sondaże opinii politycznej i podziurawioną reputację prawicowej opozycji, szczyt jego kariery może być dopiero przed nim. A konflikt interesów? Kto by się przejmował.

źródła: Top09.cz, tygodnik Echo, Tyden.cz, Rozhlas.cz, Lidovky.cz, tygodnik Reflex

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Lustracyjny czeski film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s