Wejście chińskiego smoka

Browar, klub piłkarski Slavia, linie lotnicze, nieruchomości i media – Republikę Czeską zalało istne tsunami inwestycji z Państwa środka. Temat wychodzi jednak daleko poza ramy zainteresowania ekonomów, bowiem na drugim planie majaczą powiązania kapitału, chińskich władz i służb wywiadowczych.

Od dobrych kilku tygodni czeska prasa rozpisuje się o ekspansji chińskiego kapitału i spekuluje na temat kolejnych na razie niepotwierdzonych zakupów azjatyckich inwestorów. Nawet jeśli widowiskowość dotychczasowych akwizycji trochę przesłania ich rzeczywiste proporcje – choćby w porównaniu z znaczeniem wymiany handlowej z Niemcami -, to tego rodzaju wtargnięcie do małej Czeskiej Republiki jest nie mniej ciekawe i to z kilku powodów.

Najciekawsze wątki pozostające niejako w cieniu wielkich pieniędzy to polityczna gra obozu prezydenckiego oraz pytania wiążące się z bezpieczeństwem narodowym. Cała historia większego otwarcia się na kontakty z dalekowschodnim mocarstwem zaczyna się jednak dużo wcześniej.

Czytaj dalej »

Reklamy

Afrykański odjazd prezydenta Zemana

Prezydent Czech w złym stylu zbija polityczne punkty na kryzysie imigracyjnym.

Przed kilkoma dniami prezydent Zeman oznajmił wszystkim nawołującym do większej solidarności z uciekinierami i imigrantami przypominając o Czechach, którzy uciekli ze swojej ojczyzny w 20. stuleciu, że „wspomina się czasem, że i obywatele naszego kraju emigrowali w roku 1948 czy 1968, ale byli to zasadniczo uchodźcy polityczni, a poza tym emigrowali wyłącznie do Europy. Nic mi nie wiadomo o Czechach uchodzących do Afryki”.

Reakcja była szybka i nie zostawiła na powyższych słowach suchej nitki. Publicysta, autor, historyk i specjalista od zagadnień Czarnego Kontynentu Petr Zídek z łatwością rozprawił się z wypowiedzią Zemana na łamach poczytnego dziennika Lidové Noviny. Wymienił kilka spośród wielu przykładów Czechów, którzy w burzliwym minionym stuleciu znaleźli nowy dom w Etiopii, Maroku, Senegalu, Mali i innych afrykańskich krajach.

Czytaj dalej »

Gra o Unipetrol. Czy Orlen sprzeda swoje czeskie aktywa?

Ledwo przebrzmiały echa polsko-czeskiego sądowego sporu o Unipetrol, a do gry wchodzą nowi zawodnicy. Oferta jest kusząca a zawodnicy należą do pierwszej ligi.

Po przegranej ministra finansów i potentata przemysłowo-medialnego Andreja Babiša w długotrwałej sądowej batalii z polskim Orlenem sprawa Unipetrolu Sprawa ucichła ale nie na długo. Przed kilkoma dniami ekonomiczny dziennik Hospodářské Noviny doniósł, że Unipetrolem żywo interesuje się słowacko-czeska grupa inwestycyjna J&T wraz z holdingen PPF. Nowi gracze podbijają stawkę do 30 miliardów czeskich koron, czyli około 4.6 miliardów polskich złotych, co stanowi nie lada gratkę.

Czytaj dalej »

Lustracyjny czeski film

Niedawno padł wyrok oczyszczający magnata przemysłowego i czeskiego ministra finansów Andreja Babisa z podejrzeń o współpracę z komunistycznym aparatem opresji. Wydawałoby się że tym samym długi spór o przeszłość tego kontrowersyjnego polityka został rozwiązany. Nic podobnego – dowodzi w ciekawym komentarzu czeski tygodnik Echo.

Dlatego warto interesować się Babišem?

Jeśli przejawiamy minimum zainteresowania tym, co się dzieje za granicami, a szczególnie za naszą południową granicą, nazwisko Andrej Babiš nie powinno nam być obce. I to nie dlatego że ten czeski minister finansów słowackiego pochodzenia sądził się z polskim Orlenem. Kombinując role polityka, niezwykle wpływowego przemysłowca i właściciela poczytnych tytułów stanowi kwintesencję konfliktu interesów. W dobie wyczerpywania się tradycyjnych partii politycznych i ustalonego podziału na lewicę i prawicę, nie tylko wpisuje się on w przemiany europejskiej polityki, ale je współtworzy. Dokonawszy ze swym ruchem ANO trzęsienia ziemi na czeskiej scenie politycznej, pozostaje – obok prezydenta Zemana – jej najpopularniejszą twarzą i wielu widzi go w roli premiera.

Czytaj dalej »