Dżihad w Pradze

Były karabiny, wystrzały, brodaci fundamentaliści i wielbłąd. Był też medialny skandal. Polityczna antyislamska prowokacja zorganizowana pod pozorem bicia na alarm przed niebezpieczeństwem islamizacji, skupiała w rzeczywistości uwagę na osobie jej głównego prowodyra. Przede wszystkim jednak stanowiła studium na temat klimatu społecznego w Republice Czeskiej.

Czerech brodatych i wielbłąd

Słoneczna niedziela na Rynku Staromiejskim w Pradze stanowiła dziwną scenerię dla pstrokatej menażerii, która nawiedziła do rojące się od turystów centralne miejsce stolicy Czech. W jej skład wchodziło kilku mężczyzn o fałszywych brodach odzianych a to w moro, a to szaty bliskowschodnie i uzbrojonych w airsoftowe karabiny, samochód terenowy w barwie piaskowej oraz wielbłąd.

Czytaj dalej »

Reklamy

Krew w Ziemi Świętej – Przegląd prasy izraelskiej

Ciepłego październikowego wieczoru w parku Levinsky przy ruchliwej ulicy nieopodal dworca autobusowego w Tel Awiwie zgromadziły się setki demonstrantów. W milczeniu oddali hołd pomyłkowo zastrzelonemu Erytrejczykowi, przypadkowej ofierze fali przemocy przelewającej się przez Izrael od początku miesiąca.

W ostatnich tygodniach Izrael trafił na czołówki gazet tak za przyczyną rozlewu krwi jak i na skutek kontrowersyjnej wypowiedzi premiera Benjamina Netanjahu na temat przyczyn Holokaustu. Jakie jest tło tego wzrostu napięcia, a jak na rozwój reagują sami Izraelczycy? Zapraszamy do przeglądu prasy izraelskiej.

Zastrzelony przez pomyłkę

29-letni Haptom Zarhum znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. W zamieszaniu, które wybuchło po tym, jak arabski napastnik otworzył ogień do izraelskiego żołnierza na dworcu autobusowym w mieście Beer Szewa, jeden z obecnych tam strażników błędnie założył, że terrorystą jest właśnie Erytrejczyk i wystrzelił do nieszczęśnika, a na rannego rzucili się jeszcze przechodnie. Kierowani tym samym przekonaniem co strażnik, zaczęli okładać leżącego, który niedługo później wyzionął ducha.

Czytaj dalej »

Oburzający wybór ONZ. Saudyjski przepis na prawa człowieka

ONZ znalazło się w ogniu krytyki po niezrozumiałym wyborze przewodniczącego niezależnego panelu przy Radzie Praw Człowieka ONZ. Stał się nim przedstawiciel Arabii Saudyjskiej, kraju będącego antytezą idei praw człowieka.

Jak donosi brytyjski Independent powołując się na niezależną organizację UN Watch, raport ONZ z 17. września potwierdza wybór przedstawiciela Arabii Saudyjskiej w ONZ Faisala Trada na stanowisko tego wpływowego panelu określanego mianem Grupy Doradczej (Consultative Group).

Faisal Trad i Michael Møller z ONZ, źródło UN Watch

Więcej ścięć niż w Państwie Islamskim

Grupa ta ma wpływ na obsadzenie ponad 70 ważnych stanowisk. Chodzi tu o wysokich urzędników określających standardy praw człowieka i składających doniesienia o ich łamaniu w różnych rejonach świata. Tym bardziej niezrozumiałym jest wybór człowieka prezentującego okrutny teokratyczny reżim, będący w dodatku patronem fundamentalistycznego wahhabizmu.

Czytaj dalej »

Afrykański odjazd prezydenta Zemana

Prezydent Czech w złym stylu zbija polityczne punkty na kryzysie imigracyjnym.

Przed kilkoma dniami prezydent Zeman oznajmił wszystkim nawołującym do większej solidarności z uciekinierami i imigrantami przypominając o Czechach, którzy uciekli ze swojej ojczyzny w 20. stuleciu, że „wspomina się czasem, że i obywatele naszego kraju emigrowali w roku 1948 czy 1968, ale byli to zasadniczo uchodźcy polityczni, a poza tym emigrowali wyłącznie do Europy. Nic mi nie wiadomo o Czechach uchodzących do Afryki”.

Reakcja była szybka i nie zostawiła na powyższych słowach suchej nitki. Publicysta, autor, historyk i specjalista od zagadnień Czarnego Kontynentu Petr Zídek z łatwością rozprawił się z wypowiedzią Zemana na łamach poczytnego dziennika Lidové Noviny. Wymienił kilka spośród wielu przykładów Czechów, którzy w burzliwym minionym stuleciu znaleźli nowy dom w Etiopii, Maroku, Senegalu, Mali i innych afrykańskich krajach.

Czytaj dalej »

Pięćdziesiąt odcieni czeskich nastrojów antyimigranckich

Na mieszkańców niewielkiego morawskiego miasta Uherské Hradiště padł strach. Szerzyła się bowiem pogłosła, według której „dotarli już i do nas”. Rzecz tu o nielegalnych imigrantach, których widmo ostatnio majaczy nad Republiką Czeską. Kiedy grupa czarnoskórych przybyszów już znalazła się w rękach policji, okazało się, że to tancerze z afrykańskiego Beninu uczestniczący w folklorystycznym festiwalu.

Ten humorystyczny incydent stanowi metaforę nastrojów, które w ostatnich miesiącach zapanowały w Czechach. Z jednej bowiem strony mamy najzupełniej realny problem wzrastającego napływu uchodźców i imigrantów, o którym przeciętny zjadacz chleba dowiaduje się choćby z dramatycznych reportażów z okolic basenu Morza Śródziemnego, a z drugiej lawinowo narastają obawy niemałej liczby Czechów oraz Słowaków, które czasem przybierają postać histeryczną, mimo że w porównaniu z Włochami ten problem dotyka ich w stopniu minimalnym.

Czytaj dalej »